autor tekstu: VHO [TcT]
fotografie zostały udostępnione dzięki uprzejmości Jamora
walki z turnieju: *LINK*
„ŁDZ to czas dla nas!”
polska społeczność Tekkenowa, 05 XII 2009r
Polscy Gracze w Tekkena otrzymali w tym roku wspaniały prezent mikołajkowy. W pierwszy weekend grudnia (5-6), w kręgielni Grakula, znajdującej się na terenie łódzkiego centrum Manufaktura, odbył się odbył się turniej Tekkena 6 „Art of Tekken” – podkreślić należy, że były to pierwsze w Europie zawody w najnowszą część naszej ulubionej serii. Organizatorami eventu byli członkowie Tekken Łódź Team. Dodatkowym atutem był fakt, że na turniej zapisał się Ryan Hart, jeden z najbardziej utalentowanych i utytułowanych europejskich graczy. Decyzja o wycieczce do Łodzi była zatem dość prosta.
Dziesięć osób z Tej-city Teamu postanowiło wziąć udział w turnieju: Cinas, Guardian, Gubu, Krysta, Odyn, Robson, Szyper, Tenshimitsu, Vipe i ja. W sobotę o godzinie ósmej rano, Krysta, Szyper, Ciuh, który mieszka obecnie w Poznaniu, i ja zajęliśmy miejsca w samochodzie Gebelsa i w towarzystwie ryku silnika, pisku opon i hitów z Radia ESKA ruszyliśmy na autostradę. Dwie i pół godziny później zatrzymaliśmy się w Łodzi, na parkingu przed Manufakturą. Chwila błądzenia wzrokiem po okolicy i ruszyliśmy w jedynym słusznym kierunku – prosto przed siebie. Jak się okazało – postąpiliśmy słusznie; już po chwili spotkaliśmy Gagarina i Sepkonga, którzy wskazali nam ostateczny cel podróży – kręgielnię Grakula. W środku zamieniliśmy parę słów z Nevanem i Gajdą, po czym udaliśmy się na piętro, bo tam właśnie miał się odbyć turniej.
Od razu po przekroczeniu oszklonych drzwi na końcu schodów wiedziałem, że ta miejscówka jest 10 razy lepsza od wszystkich, w których dotychczas odbywały się w Polsce turnieje. W przestronnym pomieszczeniu rozlokowane było 11 stanowisk do gry, oraz wygodne kanapy dla osób, które z jakichś przyczyn nie mogły akurat naciskać przycisków na swoich padach / stickach. Widać było, że zapowiada się duża, solidnie przemyślana i zorganizowana impreza. Organizatorzy krzątali się po sali, Di, wyposażony w zawodowe panda-kapcie, przygotowywał się do relacji na żywo z turnieju, a obecni już uczestników turnieju rozgrzewali się, oklepując niemiłosiernie swoje wirtualne facjaty. Jak się okazało, część graczy dotarła już w piątek, by pomóc przy sprawach organizacyjnych i, oczywiście, pograć wspólnie w szóstą część „Żelaznej Pięści”. Szyper i ja doszliśmy do wniosku, że najlepiej będzie podpiąć sticki do którejś z konsol i zagrać kilka sparringów. Zanim jednak zagraliśmy, dołączył do nas Guardian, którego Cactuar odebrał właśnie z dworca PKP. Chwilę później przyjechał drugi samochód z Poznania wypchany po brzegi żądnymi gry Tekkenowcami: Cinasem, Gubu, Odynem i Vipem.
Nadszedł czas, by zagrać kilka sparringów. Kilka. W zasadzie to zagraliśmy z Szyperem jedną walkę, gdy organizatorzy poprosili uczestników o chwilowe opuszczenie sali, celem dokonania ostatnich „przemeblowań”. Udaliśmy się z Guardianem na przechadzkę po Manufakturze, by wypełnić w jakiś sposób lukę czasową, która dzieliła nas od magicznej godziny 12:00 – wtedy to miały się rozpocząć zapisy na turniej. Tak więc, chwilę przed południem, zjawiliśmy się z powrotem na terenie kręgielni, by potwierdzić swój udział w rozgrywkach. Co rzucało się w oczy? Ogromna kolejka Graczy. Stawiło się więcej osób ze „sceny”, niż na ostatnim turnieju Tekkena 5 DR. Zajęliśmy miejsce w kolejce, słuchając w międzyczasie Robsona, który opowiadał o tym, jak Gajda poprzedniego dnia, na sparringach bił wszystkich swoim Larsem. Chwilę później, oglądając walki Gajdy i Guardiana, miałem okazję przekonać się na własne oczy, do czego jest zdolny nowoodkryty syn Heihachiego Mishimy, gdy kieruje nim odpowiednia osoba.
W pewnej chwili podszedł do mnie dziennikarz Radia ESKA, prosząc o udzielenie kilku odpowiedzi na tematy turniejowo–tekkenowe. Skleciłem na szybko kilka zdań, kątem oka ciągle obserwując walki. To chyba pierwszy polski turniej, który został tak nagłośniony w mediach. Wielki plus dla Łodzian.
Około godziny 14 rozpoczęły się rozgrywki grupowe. Dzięki streamowanej relacji Di, nieobecne osoby mogły na bieżąco śledzić ich przebieg. Prawie 80 osób (zaznaczyć trzeba, że „Gracze niedzielni” stanowili nikły odsetek uczestników turnieju ) zostało rozpisanych do 10 grup, 2 walki po 3 rundy, 100% energii. Każda grupa prowadzona była przez członka TLT, który obserwował walki i zapisywał wyniki w tabeli. W mojej taką osobą był Junior. Oprócz niego musiałem zmierzyć się z Olgą (dziewczyną, która już niedługo będzie nieźle mieszać Brucem), Maargothem, MTC, Krystą, Ciuhem i trzema innymi osobami, których nicków niestety nie pamiętam. Na stanowisku obok tego, na którym grałem swoje mecze, znajdowała się grupa, do której przypisany był Prodigal Son, więc między rozgrywanymi pojedynkami mogłem obserwować juggle i tech trapy, którymi Ryan wykańczał swoich przeciwników.
W mojej grupie zaistniała nieciekawa sytuacja – pięć osób (Junior, MTC, Maargoth, Krysta i ja) miało po 2 przegrane, przy czym z każdej grupy wychodziły tylko 4 osoby. Pech chciał, że o przejście do dalszej fazy turnieju musiałem walczyć z kolegą z teamu – Krystą. Po zaciętej, emocjonującej walce pokonałem Go 2:1.
Gdy zliczono punkty okazało się, że wychodzę z grupy na pierwszym miejscu.
Niestety, podobnie, jak miało to miejsce podczas Tekken with nSports #3 (choć w zdecydowanie mnniejszym stopniu), rozgrywki na tym etapie przeciągały się przez nieodpowiedzialność niektórych osób (znikanie bez informowania kiedy i czy w ogóle się wróci, naprawdę nie jest dobrym pomysłem).
Tenshi pokazuje, jak grać Yoshimitsu na turnieju
Po rozegraniu walk grupowych miałem chwilę czasu, żeby pograć i porozmawiać z ludźmi. Jako Xiaoyu – Playera ucieszyła mnie wiadomość o tym, że Scoop planuje grać Chinką w T6. Nie zagraliśmy jednak ani jednej walki, ponieważ naszą uwagę przykuło starcie Guardiana z Madim – to dramatyczne starcie, czy raczej dramatyczna demonstracja rzutów, zakończyło się wynikiem korzystnym dla Poznaniaka, dzięki czemu przeszedł on do DE.
Koniec końców, wyłoniono 32 osoby, które przechodziły do fazy Double Elimination.
Faza grupowa udowodniła mi, że prawie każda postać w nowym Tekkenie jest wystarczająco silna, by stanowić skuteczną broń na turniejach, nie tylko ze względu na poprawioną frame datę, czy zabójcze NC. Chodzi też o takie zmiany jak ograniczenie movementu, czy rage, przez które trzeba wykazać się znacznie większą znajomością zagrań praktycznie wszystkich postaci, by nie obrywać niepotrzebnie przez np. brak możliwości wybackdashowania konkretnego zagrania, czy brak wiedzy, co do wysokości, na jaką dany cios trafia.
JuniOr [TLT] kontra Ryan “Prodigal Son” Hart
Wracając jednak do przebiegu rozgrywek turniejowych; muszę przyznać, że były to jedne z najbardziej szokujących, nieprzewidywalnych, zaskakujących zawodów, jakie kiedykolwiek miały miejsce w naszym kraju. Ale po kolei. Mój występ zakończył się dość szybko. Po bardzo wyrównanej walce z Dante spadłem do drabinki przegranych, gdzie dobił mnie Zajman.
Z ciekawszych pojedynków z początku DE należy wspomnieć walkę Mashtera i Devila (starcie, w którym Devila wygrał dosłownie o „żyletkę” energii w ostatniej rundzie ostatniej walki), Szypera i Swaymana (Warszawiak zrewanżował się za ostatni turniej bijąc Poznaniaka 3:0) oraz Boskona i Gona (Oficjalny Mistrz Polski w Tekkena 5 vs Oficjalny Mistrz Polski w Tekkena Dark Resurrection – Boskon wygrał, wygłaszając podniosłą mowę na zakończenie walki – w boskonowym stylu:). Dalej było jeszcze ciekawiej. Devil, faworyt turnieju, chwilę po pokonaniu Ryana Harta, przegrał z Nevanem. Operator Anny, mimo zmęczenia, posłał młodego lesznianina i jego Boba do drabinki przegranych wynikiem 3:0. Na tym samym etapie Di, który przy użyciu Pandy pokonał Robsona, przegrał z Swaymanem i jego Paulem. Nevan i Sway niszczyli wszystkich przeciwników na swojej drodze, aż w końcu stanęli do walki o wejście do finału z Winner’s Bracket. Anna okazała się doskonałą bronią przeciwko Paulowi – Nevan miał już zapewnione miejsce w ostatecznym pojedynku.
W Looser’s Bracket dobrze radził sobie MTC, eliminując najpierw Szypera, następnie Mashtera.
Gajda, po przegranej w WB z Sepkongiem, parł ostro do przodu używając Larsa aka „Mishimy z ADHD”. Nawet Devil nie był w stanie powstrzymać go tego dnia.
stream na spontanie = laptop na kolanie
Tokis, po porażce z Mashterem wspinał się coraz wyżej w LB grając Zafiną (postacią uważaną za jedną z najsłabszych w T6). Niepozorna Hinduska dała się mocno we znaki nawet Ryanowi; musiał on wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności, by w ostatniej rundzie przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Moim zdaniem walka Ryan Hart vs. Tokis była najlepszą walką całego turnieju.
Nadeszła kolej na starcie Ryan Hart vs Di… kamera włączona, streamowicze rozpaczają, że nie ma ich na turnieju, cała sala zgromadzona za plecami grających, Kazuya vs Panda… 0:1… 0:2… czy Ryan wróci? … 0:3. Di pokonał jednego z najlepszych graczy w Europie, pokazując, jak powinno się grać Misiami w T6!
Nadeszła pora na rozegranie decydujących walk turnieju. Publiczność mogła je obserwować na projektorze. Zająłem najlepsze miejsce na najwygodniejszej kanapie i czekałem na zbliżające się wielkie widowisko…
Po poprzedniej walce mało kto był zaskoczony wygraną Di z Gajdą. Następne w kolejności było starcie finałowe LB – Di vs Swayman. Tutaj Paul okazał się zwycięzcą. Sway i Di grają ze sobą „na co dzień”, dlatego też Sway znał wiele zagrywek Pandy, które zaskakiwały wcześniejszych oponentów Di.
Wielki finał. Nevan [ANN] vs Swayman [PAU, LEO]. Bardzo agresywna gra Nevana przyniosła mu zwycięstwo, mimo, że Sway zorientował się dość szybko jak powinien rozegrać te walki.
Wyniki turnieju indywidualnego:
1. Nevan [ANN]
2. Swayman [PAU, LEO]
3. Di [PAN]
4. Gajda [LAR]
5/6. Devil [BOB], Ryan Hart [KAZ, LEO]
7/8. Tokis [CHR, ZAF], Robson [LAW]

top 3 turnieju indywidualnego, od lewej: Swayman, Nevan, Di
Nevan za zajęcie pierwszego miejsca zgarnął 1000 zł, Swayman i Di – odpowiednio niższe sumy. Całe podium wzbogaciło się o Dualshocka 3.
Niestety, obowiązki nie pozwoliły mi zostać na turnieju drużynowym, który odbywał się w niedzielę. Całe szczęście, że był on również streamowany:)
Wyniki turnieju drużynowego:
1. Rakiety, Pandy i Dedfisty (Devil Jin [ALI], Di [PAN], Sway [PAU])
2. WOW ftw (Tenshi [YOS], Robson [LAW], Devil [BOB])
3. Lady Gagarin (Frizen [DVJ], Gagarin [YOS], Sepkong [BAE])
Turniej “Art of Tekken” był zdecydowanie jednym z najlepiej zorganizowanych i przeprowadzonych eventów tekkenowych w naszym kraju. Pokazał, jak powinny wyglądać wszystkie następne turnieje, nie tylko Tekkena, ale bijatyk wogóle. Cieszy mnie bardzo fakt, iż TLT zapowiedziało już kolejne jego edycje. Pojawię się na nich z pewnością!
Opinia zwycięzcy turnieju indywidualnego, Nevana:
“Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co TLT dla nas przygotowało. Muszę szczerze przyznać, że kiedy Velur kilka miesięcy temu roztaczał przede mną wizję tej imprezy trochę obawiałem się czy wszystko wyjdzie tak jak trzeba. Jak wszyscy widzieli – kompletnie niepotrzebnie. Było wszystko, co na profesjonalnym europejskim turnieju być powinno – genialna miejscówka, topowi gracze i atrakcyjne (SPONSOROWANE!) nagrody. Była nawet drabinka DE uaktualniana na bieżąco i widoczna z każdego miejsca na sali, tak że nie zdarzały się kuriozalne sytuacje gdy to prowadzący ścigany przez tłumy podchodzi do rozwieszonej na ścianie płachty wpisać po 10 wyników za jednym zamachem. Co do samych rozgrywek, był to turniej dużych niespodzianek – a jak niektórzy mówią gry na niewiedzę. Miejmy na uwadze, że gra ukazała się u nas nieco ponad miesiąc temu, zdobycie ogrania i gruntownej wiedzy nt 40 postaci wymagałoby tutaj zdolności arcymistrzowskich.”



















![[MK] Taz (Kano) vs. MoonSpell (Shang Tsung) [Gryf Cup #4]](http://i.ytimg.com/vi/qrlkiLZPfcU/0.jpg)
![[MK] Di (Mileena) vs. MoonSpell (Kabal) [Gryf Cup #4].MP4](http://i.ytimg.com/vi/gBI-xdABheg/0.jpg)
![[MK] Kosu (Cyrax) vs. Furb (Kung Lao) [Gryf Cup #4]](http://i.ytimg.com/vi/1AWdXeZa5_4/0.jpg)
Długa relacja, którą na dodatek czyta się bardzo przyjemnie. Świetny tekst, VHO!
dobry staff ;D
Nom jak zwykle super relacja w wykonaniu VHO
Vho, świetna sprawa z tą relacją!
Dobra, fajnie napisana i rzeczowa relacja
Vipe – Ty byłeś w Łodzi? oO Czemu żeś nie podbił jak z Wacho w sf4 graliśmy? ;]
Świetnie się czytało, relacja z perspektywy uczestnika wydarzeń – entuzjasty Tekkena i osoby zaznajomionej ze sceną, jest w stanie dokładnie oddać klimat panujący na tego typu eventach! Tekst odpowiednio długi, okraszony ciekawymi zdjęciami, wyczerpująco(lecz bez zbytniego “lania wody”) opisuje przebieg najważniejszych wydarzeń owego grudniowego weekendu. Cieszymy się Waszymi dobrymi słowami i opiniami, dziękując jednocześnie za przybycie, dając na koniec słowo że kolejna edycja będzie lepsza! Good job, panie Kronikarzu! :p
Good Work Man
git relacja VHO ;]
fajne buty
Dzięki wszystkim
Jak na tekst pisany o 2 w nocy z zamykającymi się oczami, to jakoś chyba wyszło. Fajnie, że się podoba
Bardzo dobra relacja!
Well done.
Można było na nowo poczuć klimat tego turnieju.
Mam szczerą nadzieję, że będą następne edycje i to w niedługim czasie.
Jako gośc który zjezdził już polskę od góry do dołu i od lewej do prawej stwierdzam że wybór miejsca był doskonały.
Doświadczyliśmy tego że do Łodzi cała Polska potrafi się zjechac żeby doświadczalnie wymienic sie doświadczeniami [ ^^ ]
Tak że mój ukłonik -> m( _ _ )m <- w stronę organizatorów, że całośc powstała i dabel podziękowanie dla Dantego za udostępnienie miejsca!
Mam nadzieję że następny turniej podniesie poprzeczkę jeszcze wyżej a jeżeli nawet nie,i uda się skopiowac obecny schemat to z góry wiadomo że impreza będzie na wypasie.
Po jedzenie i picie możnabyło wyskoczyc.Dla piwoszy było piwo do kupienia i picia na legalu bez zadnego tam kitrania.Ba, był nawet "szwedzki stół" a'la " Zapomoga dla powodzian" ale to tak z boku….
Dzięki!